Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieszaczek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieszaczek. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 października 2013

... poszły wieszaczki w świat :)

... do pedagożek dwóch :)
Julitki i Kasi
 
 
Naszych szkolnych dwóch dobrych duszków :)
Na koniec roku szkolnego podwędziłam im z gabinetu
dwa stare wieszaki na ubrania.
Wieszaki były stare, polakierowane na wysoki połysk
i bardzo pożółkłe :(
Więc pierwszą czynnością było zjechanie ich do żywego drewna,
następnie zagruntowałam zwykłą farbą akrylową
i zeszlifowałam do gładkości.
Następnie poszły ze trzy warstwy białej farby z odrobiną
 kolorowej akrylowej o odcieniu orcha
A wtedy to już dobór serwetek, transfer z imionami
i lakierowanie 3 warstwy i szlifowanie
i ponownie lakierowanie, cieniowanie, lakierowanie
patynka umbra i dalej lakierowanie, co 2 warstwy szlifowanie :)
Uzbierało się tych warstw lakieru znowu ze dwadzieścia pare :)
A efekty takie:
 
 




Dziewczyny zadowolone, wieszaki się podobały,
bo takiego efektu się nie spodziewały.
wiedziały, że ja sobie "cos tam dłubię" ale że można coś takiego, to już nie :)
Mi z kolei efekt końcowy nie całkiem wyszedł taki jakbym chciała,
więc ponad miesiąc wieszaki czekały i nabierały mocy,
aż w końcu trafią do odpowiedniego gabinetu :)

Dziękuję za wszystkie odwiedziny :) 
Mimo iż ja bywam u siebie rzadko, to widzę po statystykach,
że mnie nie opuszczacie i zaglądacie.
Jakże mi miło :)))
Dziękuje :)))

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Podsumowanie dotychczasowych tworków - PART ONE :)

 Witajcie :)
Cieszę się, że ktoś chciał do mnie zajrzeć i pozostawić po sobie ślad.
Bardzo to miłe. Dziękuję Dziewczyny :*


Piękny dzień był wczoraj :P
Obchodziliśmy z Mężem 6 rocznicę ślubu. Były kwiaty, pierścionek, zrobiona przeze mnie pizza i ....... zimna pizza :)
Zanim poczytacie dalej, poczęstujcie się pyszną pizza




Ekchm ekchm.....
To, że mam dwie lewe ręce, to wiedzą wszyscy, którzy mieli ze mną w tym moim krótkim trzydziestojednoletnim życiu do czynienia :) normalnie w głowie myśli i plany piękne, wszystko dopieszczone do ostatniej kreski a w rzeczywistości - klapa i to do kwadratu :)
Ale od jakiegoś czasu znalazłam drugą po moim mężu miłość - decoupage. Myślałam wtedy - no przecież nie może to być takie trudne, spróbuję i ja :))
Koń by się uśmiał co to się działo....... (i dzieje nadal)

Ale spotkałam w wirtualnym świecie wspaniałe duszyczki, które pomagały, krytykowały, podpowiadały.... jestem im za to wdzięczna jak stąd do ...... albo jeszcze dalej CMOK :*


Oczywiście na pierwszy ogień szły i nadal idą butelki 


po butelkach wzięłam się za maczki....



Bransoletki :))))




Cytrynowy komplet, wykończony matowym lakierem :)))




 I inne różnej maści pojemniki, nie tylko kuchenne :)

 Chyba na dziś tyle, bo strasznie mnie to zmęczyło ufffffff
Takie oglądanie i wspominanie dawnych (po)tworków jest bardzo zabawne. Tyle niedociągnięć :)))
A fe!!!!

Ściskam zaglądających :)))